Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrzeszcz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrzeszcz. Pokaż wszystkie posty

4 listopada 2014

Przestrzeń w Oliwie, we Wrzeszczu i Gdańsku na podstawie konferencji "Pracownia Miast"

W Olivia Business Centre (OBC) odbyła się wczoraj konferencja na temat przestrzeni w mieście i jego centrum, z cyklu "Pracownia Miast - Gdańsk". Skorzystałem z oliwskiego sąsiedztwa biurowców i udałem się tam by posłuchać wypowiedzi gości. Niektóre głosy były na prawdę ciekawe. W dyskusji wzięli udział m.in. Mariusz Czepczyński, Jacek Friedrich, Maciej Grabski, Gabriela Rembarz oraz Marcin Woyciechowski. Poniżej przedstawiam co ja wyniosłem z konferencji. Nie liczę tu wyniesionego w brzuchu bardzo dobrego gulaszu. Głównym oparciem są jednak poczynione tam notatki.

OBC - widok z tarasu

12 lutego 2014

Te same bloki, ten sam pomysł z przełomu lat 50. i 60. Punktowce: Derdowskiego, Grunwaldzka, Rybaki Górne, Gnilna i Wałowa.

   Trójmiasto jest pełne ciekawych budynków wielomieszkaniowych. Bardzo polecam lekturę starych przewodników i wydawnictw o Trójmieście. Mój ulubiony przewodnik to "Ilustrowany przewodnik po Gdańsku wraz z terytorjum Wolnego Miasta" dra Mieczysława Orłowicza z 1928 roku. Bardzo dokładny, ponad 200-stronicowy, pisany barwną polszczyzną. Podoba mi się szczerość z jaką autor pisze o rzeźni miejskiej, o tym jak wejść do krematorium, pisze o Oliwie, że jest dzielnicą starych, niemieckich emerytów. Ale o tym może kiedy indziej. W każdym ze starych przewodników można znaleźć jakiś smaczek. Te przedwojenne pisane są z perspektywy zagranicznej, przywołują dawne lata polskiej świetności miasta. Te powojenne natomiast widzą nasze miasta w czarno-białych barwach (to co polskie dobre, co niemieckie złe). Smaczkiem nazwałbym to co pisano o teraźniejszości. Budowały się wówczas osiedla, powstawały nowe dzielnice. W dzisiejszych przewodnikach czasem wspomina się o falowcach, może ktoś napomknie o blokach na Zaspie gdzie wymalowano ponad 40 murali. W VIII rozdziale "Rozwoju urbanistycznego i architektonicznego Gdańska" napisanym przez Janusza Kowalskiego (w: Gdańsk jego dzieje i kultura, pod red. F. Mamuszki) znalazłem wzmiankę o zwykłych, szarych blokach, które mijam codziennie w Oliwie. Dzięki tym dwóm akapitom, miałem nowy, ciekawy cel - sfotografować, zwykłe szare bloki, których nikt nie fotografuje. Niech te zdjęcia będą ubarwieniem słów pana Kowalskiego.

A napisane tam jest tak:

   W kolejności powstawania pierwsze były trzy 8-kondygnacyjne punktowce nad Kanałem Raduni, zrealizowane w l. 1958-1960. Na każdej kondygnacji tych punktowców zaprojektowano po 5 małych mieszkań (...). 
   W latach 1959-1960 powstały prawie takie same punktowce we Wrzeszczu przy al. Grunwaldzkiej. W stosunku do prototypu zmieniono w nich rodzaje mieszkań, bez zmiany rodzaju elementów konstrukcyjnych. 


Punktowce nad Kanałem Raduni
   Szczytowym osiągnięciem tej serii budynków są trzy 11-kondygnacyjne punktowce w Oliwie, przy rogu ul. Derdowskiego i Grunwaldzkiej z lat 1959-1961. Rozplanowanie kondygnacji mieszkalnych jest tu takie same jak we Wrzeszczu. Punktowce te są jednak znacznie smuklejsze od swoich poprzedników.


Bloki na Grunwaldzkiej róg Derdowskiego
Polecam także zobaczyć zdjęcie z lat 60 z tego samego miejsca: [link]

   Na typie "oliwskim" oparto projekty punktowców zastosowane w osiedlu im. Obrońców Poczty Polskiej (1959-1962) i przy ul. Wałowej (l. 1961-1962), zmieniając tylko cokolwiek w niektórych budynkach tej ostatniej inwestycji (...).

Bloki na Głębokiej

Blok na Wałowej


Koniec cytatu.

Punktowce te opracowali inż. J. Nowosadski i A. Karwowski i inni. Budynki z Oliwy budował Transbud i jak na owe czasy były to bardzo dobrze zaprojektowane budynki. Na starcie mieszkańcy otrzymywali wyposażoną kuchnię oraz szafy w przedpokoju.

7 lutego 2014

Tysiąc powodów (albo 14) dlaczego nie lubię galerii handlowych

Trójmiasto, niestety, pełne jest świątyń konsumpcjonizmu. No nie lubię ich. W ten piękny świąteczny dzień (zakaz handlu w święta) spiszę sobie powody dla których tych obiektów nie lubię. Zdaję sobie sprawę, że część z poniższych punktów pokrywa się z innymi, ale nie jest to praca naukowa.


Gdzie jest położony Langfur?

Langfur to po niemiecku Wrzeszcz - największa i najliczniejsza dzielnica miasta. Położona między Śródmieściem Gdańska a Oliwą i Sopotem. 4,5 km od Neptuna w Gdańsku, 9 km od molo w Sopocie.


Ulica Biała w Gdańsku jaka to dzielnica?

Wrzeszcz. Dokładniej wg nowego podziału - Wrzeszcz Dolny.
Zielonym kolorem zaznaczono ulicę Białą

Komunikacja


Podróżowanie po Trójmieście nadal należy do rzeczy skomplikowanych. Trzy miasta, kilka firm przewozowych, różne bilety...


Poniższy poradnik mam nadzieję, że choć trochę to ułatwi.


Kręgosłup komunikacyjny Trójmiasta. Jednocześnie najtańsze i najszybsze podróżowanie między miastami Trójmiasta oraz Słupskiem, Wejherowem i Tczewem. Bilety tradycyjne kupujemy w kasach kolejowych oraz kioskach ruchu w pobliżu stacji. Bilety te kasujemy w kasownikach. Kiedyś mówiło się o nich "żółte kasowniki". Obecnie wyglądają tak:

(ekstremum - Rumia 2010!) 
(Gdańsk-Oliwa 2009)  
(Gdańsk-Oliwa - 2012)

Na kasowniku znajduje się wielka tabelka opłat za bilet. Wypisane są na niej wszystkie stacje, obok odległości według których ustalono cennik, dalej jest rodzaj zniżki. Polecam uwadze te tabelki. Ostrzegam też przed bezwzględną taryfą opłat. Jeśli na bilecie jest napisane "ulgowy", to może z niego skorzystać tylko osoba mająca ulgę. Nie można dowolnie składać i łączyć biletów.
Jak nie uda nam się dopchać do kas biletowych, a Pani w kiosku powie "Ni ma", to pozostaje nam kupić bilet w automacie biletowym.

Automaty biletowe oraz bilety automatowe wyglądają tak:


Takich automatowych biletów nie trzeba kasować w "żółtych kasownikach" na peronach/w przejściach.

2. Autobusy i Tramwaje w Gdańsku
 Dojedziemy nimi także do Sopotu a w sezonie tramwajem wodnym dopłyniemy również na Hel. Obowiązuje taryfa mieszana tj. bilety jednorazowe oraz czasowe.  Najczęściej kupowanym biletem jest bilet jednorazowy za 1,5 zł (ulgowy) oraz 3 zł (bilet normalny). Jeśli chcemy się przesiadać warto kupić bilet godzinny 1,8/3,6 zł lub bilet 24-godzinny 6/12 zł. W nocy bilety są droższe. Bilet jednorazowy kosztuje 2/4 zł a godzinny nocny 2,3/4,6 zł.
Bilety najlepiej kupić w kioskach. Można je kupić również u kierowców, ale tam mamy mniejszy wybór. Od paru lat bilet w Gdańsku można kupić w biletomatach.  Sprzedają one nieskasowane bilety. Stoją tylko na najważniejszych przystankach [link do mapy]. 

(Chciałbym tu jakoś pomarudzić na cenę i beznadziejne rozwiązanie taryfy komunikacyjnej. Dlaczego nie ma biletów 10/15-minutowych?! Rozumiem unifikacja- ale dlaczego naszym kosztem. Przez to komunikacja w Gdańsku się zwyczajnie nie opłaca - taniej! jechać samochodem. Koszt paliwa na trasie np. Przymorze-Gdańsk to około 5-6 złotych, koszt dwóch biletów=6 zł; na 2 x krótszych trasach jeszcze gorzej: 3 zł koszt paliwa - 6 zł cena dwóch biletów!) wrrrr

Bilety kasujemy niezwłocznie po wejściu do autobusu lub tramwaju!!! Nie polecam jeżdżenia na gapę z racji bezkompromisowości kontrolerów firmy "Renoma".

W sieci jest sporo serwisów z rozkładami jazdy. Polecam oficjalną stronę ztm (link 5 cm wyżej) oraz wyszukiwarkę połączeń jakdojade.pl. Z mobilnych aplikacji polecam bilet komórkowy MoBilet, niestety działa tylko na autobusy i tramwaje w Gdańsku, Sopocie i Gdyni. Brakuje możliwości kupna biletu na SKM, zapłaty za parkowanie, kupna biletów czasowych. Plusem jest natomiast cena - bilet jednorazowy jest 20 groszy tańszy.  


W Gdyni, tak jak w Gdańsku, bilet kosztuje 1.5/3 zł. Tyle samo kosztują połączenia w Sopocie (nr 21, 31, 144,185, 187, S).  Jeśli chcemy się przesiadać warto kupić  bilet godzinny 1,8/3,6 zł. Nocą będziemy musieli zapłacić 2/4 zł za bilet jednorazowy oraz 2,3/4,6 zł. zł za bilet godzinny nocny.

4. Wpław na Hel

Skończyły się radosne czasy tanich tramwajów wodnych (2006-2014). Od 2014 roku bilety na rejsy nie są już takie tanie jak kiedyś. Połączenia te obsługuje Żegluga Gdańska. Koszt rejsu do portu w Helu to 35/25 złotych z Gdańska, Sopotu i Gdyni. To dużo bardziej przyjazna i szybsza forma transportu niż podróż samochodem przez zakorkowany Półwysep (dystans 77 km bez korków pokonamy w półtorej godziny). Inną opcją jest również podróż pociągiem. Trwa 1:40 i jest bardzo widowiskowa. W okolicy Chałup po obu stronach torowiska mamy wodę. Widok w Polsce praktycznie niespotykany. Cena biletu kolejowego z Gdyni na Hel to około 20 zł.

5*. Mam tego dość! Nic nie rozumiem! Chcę jeden bilet na wszystko!

Rozwiązaniem dla ciebie jest bilet metropolitalny.W końcu nasi "kochani" włodarze wzięli się do roboty i od paru lat taki bilet funkcjonuje. Ale funkcjonuje w bólach. Zaletą biletu jest niewątpliwie wygoda korzystania. Wadą są ceny i paradoksalnie... skomplikowany system taryf. Posłużę się przykładem:
a) bilet 24-godzinny na wszelki autobusy, trolejbusy i tramwaje Trójmiasta kosztuje 7/14 zł.
b) bilet 24-godzinny na SKM i autobus/trolejbus lub tramwaj to wydatek 10/20 zł.
Rozwiązaniem jest skorzystanie z najnowszych technologii. Aplikacja SkyCash na telefony od VI 2014 roku umożliwia kupowanie biletów Gdańskich, Gdyńskich oraz na SKM. To prawdziwa rewolucja bo w końcu za pomocą jednego urządzenia można kupić bilet na "cokolwiek".

6. TAXI

Trójmiejskie taksówki dowiozą nas tam gdzie chcemy. Między trzema miastami istnieją jednak granice stref i za to trzeba płacić. Mieszkańcy Poznania narzekają, że taksówki w Trójmieście są horrendalnie drogie. Za 10-15 złotych w zasadzie nigdzie nie dojedziemy. Dlatego polecam porównywarkę kosztów podróży po Gdańsku. Powstanie porównywarki opłat to efekt dochodzenia UOKiK, wszczętego po tym jak portal Trojmiasto.pl napisał o zmowie korporacji taksówkowych w Gdańsku. 



Komentarze:

w gdyńskich autobusach nie płaci się za przekraczanie granic
11:07 26 III 2010    Ax

Dziękuję, zrobiłem poprawki.  Można by nowelkę napisać co gdzie wolno i za ile. 
18:57 26 III 2010    Racibo


Ile w Gdańsku jest McDonaldsów a ile Biedronek?

1. McDonaldsy

"Ile w Gdańsku jest McDonaldsów?" to często zadawane przez najmłodszych pytanie.

Pytanie zasadne bo we wszystkich ważnych, turystycznych miejscach te "pasożyty" ;) się zalęgły.
Do mnie w latach 90. przyjeżdżali znajomi z Elbląga i prosili żeby iść do Maka bo u nich jeszcze nie ma. Gdy w Malborku pojawiła się ich restauracja to cały powiat zaczął jeździć na wycieczki do malborskiego McDonalda. Mnie małe sympatyczne szkraby też kiedyś namówiły na wizytę w tym przybytku we Wrocławiu. Całą drogę planowali co kupią, ile, i kto jakiego BigŚmiga itp.  A czytelnikom podsuwam pomysł stworzenia "Szlaku miejsc gdzie nie ma McDonaldsów".


Uwaga! notka o McDonaldsach powstawała w 2010 roku i część poniższych danych może być już nieaktualna.

Tych barów w Polsce jest 290. Najstarszy z 1992 roku z Marszałkowskiej w Warszawie. Gdy w 1993 roku otwierano McDonalda w Gdańsku to pobito światowy rekord w ilości transakcji w dniu otwarcia. Po ludzku mówiąc cały Gdańsk rzucił się zobaczyć co to. Pierwszy McDrive założono w 1994 roku w Częstochowie. Najwyżej położony Mc w Polsce znajduje się w Zakopanem.

Najwięcej McDonaldsów jak nie trudno się domyślić jest w Warszawie - 32 (tyle ja naliczyłem, strona podaje 36).  13 restauracji jest w Krakowie, 12 we Wrocławiu, 11 w Poznaniu i w Łodzi, 8 w Gdańsku, 5 w Bydgoszczy, Częstochowie, Katowicach i Szczecinie. 

Analizując te dane możemy dojść do wniosku, że we wszystkich największych miastach Polski znajdują się McDonaldsy, a ich liczba rośnie proporcjonalnie wraz liczbą mieszkańców.

Jeśli chodzi o największe miasta w Polsce, to najgęstszą sieć barów McDonalds stworzył Poznań. 1 Mc przypada tam na około 50 tyś. mieszkańców. W Lublinie za to 1 Mc przypada aż na 117 tyś. mieszkańców. Ale nie tylko w wielkich miastach stoją te... "restauracje". Najmniejszymi miastami z 'makami' są 3-tysięczny Rzgów i 8-tysięczne Pniewy. Można je znaleźć również w 8 wsiach (Janki k. Warszawy, Jasienica, Kobierzyce, Lubieszyn, Mirków, Mogilany, Stare Miasto koło Kalisza, Wolica). 

Proporcjonalnie najmniej McDonaldsów jest w Sosnowcu. To wielkie miasto ma tylko 1 McDonalds. W Białymstoku są jedynie dwa. Jedną restaurację mają też duże miasta takie jak: Ruda Śląska, Wałbrzych, Włocławek, Tarnów i Kalisz.
Dla porównania 27-tysięczne Zakopane ma aż dwie restauracje.

Subiektywne podsumowanie:

Nie polecam. W Trójmieście są setki miejsc lepszych, zdrowszych, tańszych i smaczniejszych. Jak dla mnie ponad pół wieczny Bar Syrenka we Wrzeszczu na przeciw Manhattanu oraz Bar Akademicki biją McDonaldsy na głowę!

2. Biedronka

Ekspansja tych sklepów trwa w najlepsze. Dla zainteresowanych liczbą szarańczy w Trójmieście  zestawiłem poniższą tabelkę:


Źródła z których korzystałem:
-strona McDonaldsa (liczbę ich restauracji brałem z mapki na tej stronie, dane mogą nie być aktualne bo np. w Gdańsku
strona podaje że jest 7 Mc, a w Szczecinie 3). Jeśli masz jakieś uwagi zapraszam do komentowania.
-strona Biedronki
-GUS Rocznik Demograficzny 2008
-Wolfram Alfa kropka com



Komentarze:

W Zielonej Górze są "Maki"! Aż dwa. Jeden na Rondzie, a drugi w centrum handlowym Focus Park.

2010-01-15 09:00 geometria

Dzięki - już poprawiam i szukam największego miasta bez maka.

2010-01-15 18:26 racibo


.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...