Z przerażeniem przeczytałem kolejny artykuł, który opisuje absurdy organizacji ruchu drogowego. Kolejny autor barwnym językiem opisuje kolesiostwo, domniemaną korupcję oraz zupełnie bezsensowną organizację ruchu w jego miejscowości. A mi pozostaje załamywać ręce...
Znowu za pisanie wziął się człowiek, który ma za sobą jedynie wiedzę praktyczną. Opisuje to co widzi. Tą metoda można wiele zobaczyć, ale ciężko to nazwać głęboką analizą. Dla przykładu, czy jeśli za oknem widzę teraz płaski krajobraz to oznacza to że ziemia jest płaska? No właśnie.
Bardzo boli, że tak mało mamy na świecie wczuwania się i wgłębiania się w problemy. Problem najczęściej chcielibyśmy rozwiązać za pomocą jednej decyzji.
Dlatego chciałem przekornie napisać, że mieszkam w mieście, w którym organizacja ruchu jest nieźle przemyślana. Co więcej nie kojarzę ograniczeń prędkości, które ograniczają moją wolność. Może kilka przykładów:




