Gdy miałem 12 lat to z wypiekami na twarzy analizowałem mapy marząc o podróżach za miasto. Ołówkiem kreśliłem na mapach przyszłe trasy wycieczek. Analizowałem poziomice co centymetr i potem rysowałem przekrój trasy. Pod tym względem dzisiaj jestem w siódmym niebie.
W komputerze mamy widok satelitarny każdej wsi w Polsce. Mapy mam dostępne na zawołanie. Do tego internet, GPS także trafił pod strzechy. To się w głowie nie mieści ile danych teraz jesteśmy w stanie mieć. Na przykład mogę narysować mapę miejsc które często odwiedzałem:
Kiedyś nad tą mapą ślęczał bym nocami. Teraz zrobił mi ją automat. Niesamowite.
Z tej mapy widzę, że muszę wsadzić rower do SKM i dalej z Wejherowa wracać do Gdańska przez Kaszuby. Mapy od kilku lat mam w kieszeni. Locus Map do turystyki rowerowej nadaje się świetnie.
Mogę też mieć mapę miejsc w których zrobiłem zdjęcie. Z katalogami, opisami, ze... wszystkim.






